środa, 8 sierpnia 2012

Gramy

Zaczęło się od książki, która - muszę to przyznać - nie należała do moich ulubionych. Potem sprawy potoczyły się dość szybko - do tej pory zostało wyrysowanych kilkanaście map, zrobionych kilka setek kart z flagami, skonstruowane dwie gry (na zdjęciach poniżej powstaje jedna z nich). Efektem ubocznym zabawy jest doskonała orientacja geograficzna oraz perfekcyjnie opanowana znajomość flag i stolic państw.

Zabawa cały czas się rozwija - zobaczymy, gdzie nas zaprowadzi.





10 komentarzy:

  1. Wow! Miło popatrzeć jak jedna książka może wpłynąć na dziecko ;) Przyjemne z pożytecznym! ach!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj teraz to już pewnie prawdziwy mistrz w rozpoznawaniu flag :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy okazji:


    Może macie ochotę zabawić się w poszukiwanie skarbów i wyruszyć w rejs z piratem Rabarbarem? Jeśli tak to na naszym blogu w łatwy sposób można zdobyć "Dzieje Pirata Rabarbara" :)
    Zapraszamy do zabawy:

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/08/wakacyjne-poszukiwanie-skarbow.html

    Jeśli nie macie ochoty brać udziału bardzo przepraszam za spam...

    OdpowiedzUsuń
  4. super, a można wiedzieć co to za książka?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. imponujące! ile to pracy kosztowało! jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękujemy za zaproszenie do pirackiej zabawy:)

    Książka, o której wspominaliśmy to "Moja pierwsza encyklopedia świata" (Larousse). Przed ewentualnym zakupem dobrze jest zerknąć na mapę Europy - w pierwszym wydaniu było pomylonych większość opisów, w nowszym jest trochę lepiej - "tylko" jeden błąd.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowity sposób na zajęcie w czasie wakacji! Gdy zobaczyłam zdjęcia, pierwszy mój komentarz to - po prostu "WOW!" :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha! U nas podobnie! Na fali Euro2012 pasja związana mapami, flagami tylko się pogłębiła :-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, przejście od piłki nożnej do zaawansowanej geografii odbywało się dość płynnie:) Od pewnego czasu do poduszki mogę poczytać jedynie atlas, każda inna lektura jest ignorowana:)

    OdpowiedzUsuń
  10. mój 6,5 latek też miał "fazę" atlasu. Ale byłam na prawdę w szoku ile wiedzy tak małe dziecko potrafi "wyciągnąć" z takiej książki. Mój syn, podobnie jak Twój, od dawna sam już czyta więc ominęło mnie nudne czytanie podpisów w atlasie :-)
    Plansza do gry i karty przepięknie narysowane, można grać całe wakacje i całą rodziną!
    Ja w tym roku nie zabrałam na wyjazd żadnych zabawek, tylko farby, kredki, kleje, papier....i zabawa dla moich chłopaków (6,5 i 4 lata) była doskonała. Nawet spotkane dzieci w wieku 12-14 lat dołączały do malowania, klejenia, wycinania. To mnie natchnęło, że chyba należy wyrzucić co najmniej połowę zabawek z domu :-)))))

    OdpowiedzUsuń