środa, 29 sierpnia 2012

Latarnia morska


Wakacyjna wizyta w Parku Miniatur Latarni Morskich w Niechorzu zaowocowała kolejną konstrukcyjną zabawą. Do budowy siedmiolatek wykorzystał jednorazowe kubki (prawdę mówiąc wykorzystał szklanki, ale z oczywistych względów zostały skonfiskowane), nakrętkę po dżemie, rolkę po ręczniku kuchennym oraz pognieciony papier, który chwilę wcześniej wyciągnął z przesyłki pocztowej.







Latarnia w nocy świeci i straszy:) 


wtorek, 28 sierpnia 2012

Wakacyjnie

Podobno zabawką wszech czasów został okrzyknięty... patyk. Z werdyktem generalnie mogłabym się zgodzić, ale ciekawa jestem gdzie w owym rankingu uplasowała się piaskownica.

Przez tydzień obserwowałam zmagania dzieci z niesfornym piaskiem na nadbałtyckiej plaży. Po dłuższym zastanowieniu się, dla mnie numerem jeden w rankingu (przynajmniej tymczasowo) jest chyba jednak piasek.





Okazuje się, że aby dobrze bawić się w piasku nie jest potrzebny ani patyk, ani wiaderko. Nawet brak łopatki nie jest problemem. Zawsze można twórczo kopać nogą:)




Papier też zaczyna się na literę "p":)


Układanie wzorów w trójwymiarze

Ostatnio trafiliśmy na grę, która dość mocno nas wciągnęła:



Najbardziej podoba nam się jej "przestrzenność", czyli sposób wykorzystania drewnianych klocków. Zasady gry są całkiem proste, sposób ich przedstawienia w instrukcji dość zawiły, ale po pierwszej rozgrywce i tak prawdopodobnie wszystko stanie się jasne:)

Sporym minusem jest wykonanie klocków, choć nie wiem na ile jest to regułą, a na ile trafił nam się pechowy egzemplarz.


Polecamy klockowym maniakom - gra jest świetna, choć niestety kosztowna.

Qubix
autor: Adam Kałuża
Granna, 2011

sobota, 11 sierpnia 2012

Kapsle

Była to jedna z moich ulubionych zabaw w szkole podstawowej. Prezentując ją, planowałam narysować kredą tor wyścigowy, siedmiolatek jednak miał inny sportowy pomysł...




Za moich czasów grywało się kapslami, teraz nastała era plastikowych nakrętek. Ponieważ dużym problemem była kolorystyka (każda drużyna piłkarska powinna mieć strój w określonych barwach), część nakrętek została przemalowana.



Teraz można już grać:)



środa, 8 sierpnia 2012

Gramy

Zaczęło się od książki, która - muszę to przyznać - nie należała do moich ulubionych. Potem sprawy potoczyły się dość szybko - do tej pory zostało wyrysowanych kilkanaście map, zrobionych kilka setek kart z flagami, skonstruowane dwie gry (na zdjęciach poniżej powstaje jedna z nich). Efektem ubocznym zabawy jest doskonała orientacja geograficzna oraz perfekcyjnie opanowana znajomość flag i stolic państw.

Zabawa cały czas się rozwija - zobaczymy, gdzie nas zaprowadzi.