wtorek, 5 czerwca 2012

Zabawa jedzeniem

Na początek nasza Panna Kalerepka:)


Choć do tej pory uważałam, że jedzeniem należy się bawić, po lekturze jednej z książek Carla Warner'a pomyślałam sobie, że chyba jednak w pewnym ograniczonym zakresie. Jestem pod dużym wrażeniem twórczego wykorzystania produktów spożywczych w charakterze materiału plastycznego, ale... No właśnie, nie mam pewności, czy po takiej zabawie można te produkty jeszcze kulinarnie wykorzystać...





I na koniec film znaleziony na stronie artysty - zrealizowano go z użyciem innych materiałów i chyba dlatego najbardziej nam się podoba:)


Więcej filmów można obejrzeć tutaj.

Carl Warner's
Food Landscapes
Abrams, 2010


9 komentarzy:

  1. Bardzo sympatyczne wariacje można znaleźć w graficznej wyszukiwarce googla, kiedy wpiszemy po prostu play with your food. Mam jeden album (z cytrynową myszką na okładce) gdzie absolutnie wszystkie elementy miniastych stworów zrobione zostały z jedzenia, oczy najczęściej z dwukolorowej fasolki, albo ziarenek pieprzu. Na sałatkę czy zupę te powystrzygane owoce i warzywa się na pewno nadadzą, ale przez zindywidualizowanie postaci jakoś człowiekowi ręka drży...

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze inspirujące ( mam nadzieję) lineczki

    rzućcie okiem na oczy i brukselkę jarzynę niewielkę
    http://www.erikthedesign.com/images/Play_Food_Eyes.jpg


    amatorów etymologów badaczy owadzich nogów zachwycają zwłaszcza te nóżko-łodyżki
    http://monicacandido.files.wordpress.com/2009/12/freymann-elffers-play-with-your-food-51282.jpg

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne linki, dzięki. Też mam jeden album - nie ten z cytrynową myszą, ale z wrzeszczącą pomarańczą;) Doskonały jako psychologiczna ilustracja bogactwa emocji jakie mogą być wypisane na "twarzy". Jeśli uznamy pomidora lub sałatę za "twarz":)
    Fajne sa takie zabawy, ale pod warunkiem, że wykorzystany materiał finalnie kończy na stole...

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, tak jak pisałaś o zidnywidualizowanej kalarepie, której nie wolno tknąć, tak bywa z innymi tego typu zabawkami- chyba ośmiornica ze skórki banana jest najbardziej eco, przy innych- ręka z nożem drży.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś w tym jest. Trzy, cztery lata temu ulepiłam synowi myszy na śniadanie z sera białego. Bardzo się postarałam. Żywot owych zwierzaków, po tygodniowym przechowywaniu w pokoju, zakończył się dość dużą awanturą. Od tej pory jestem ostrożna z jedzeniem. Kalarepa na szczęście jest bardziej wytrzymała niż twarożek:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już je widzę, oczyma mej zwitaminizowanej duszy- uszy z plasterków rzodkiewek, oczy i nos z pieprzu, szczypiorowy ogón?

    Z czasem nabrały białego, puchatego futerka?

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój opis z grubsza się zgadza. Futerko bardzo się starałam wymazać z pamięci:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedzenie u nas jest mocno spersonalizowane. Wystarczy przeciąć lekko banana przy końcu (robi się to, gdy nie można go ''rozerwać''), a już banan może mówić, śpiewać lub krzyczeć. A jak dzieci się na niego rzucają, gdy im pyskuje. Sama się wkręcam, muszę wam przyznać (się). ;-) Może to jedzenie winno być trochę bardziej niegrzeczne, wtedy zje je w ramach vendetty?

    OdpowiedzUsuń