środa, 15 czerwca 2011

Origami

Wydaje się być proste - kartka papieru, najczęściej kwadratowa, którą należy tak poskładać, aby wyszło coś. Od tygodnia zmagamy się z kwadratami i możemy już z całą pewnością powiedzieć, że proste to na pewno nie jest.

Chciałam dać przykład i zaczęłam zwierzęco. Na pierwszy ogień poszła świnka. Robi się ją z jednej kartki papieru, ale ja potrzebowałam ich sześć. 

Najpierw nie wychodziło nic. W końcu wyszła świnka bez głowy:


Potem w przysiadzie:


Za szóstym razem wyszła w miarę poprawna - z głową, czterema kończynami i na stojąco :)


Sześciolatek odniósł chyba największy sukces - mistrzowsko nauczył się składać piekło-niebo:


Mąż ambitnie składał samoloty, walczył z nimi blisko godzinę. Samoloty wyglądały ładnie, ale prawie żaden nie latał. Najlepszy samolot (latający) jaki kiedykolwiek udało nam się zrobić jest tutaj :) Ma zasięg kilku metrów. Jest prawie doskonały :)

cdn.

3 komentarze:

  1. ja lobię origami ... a mój mąż ni w ząb nie rozumie jak to się składa :P ciekawe ... a z samolotami mamy tak samo. Moje dziecię uwielbia samoloty, ale nam się jeszcze nie udało złożyć tak, żeby leciał dalej niż centymetr :)

    pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważam, że to bardzo trudne. Mieliśmy ksiażkę o samolotach z papieru, kilkadziesiąt modeli do wyboru. Udało mi sie złożyć jeden, albo raczej coś na kształt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe co jest nie tak z tymi samolotami. Mam wrażenie, że chodzi o papier - ten zwykły, 80g jest za gruby. Sprawdzałam 60g i chyba też. Może gazetowy będzie lepszy? Albo pakowy?

    Syn stosuje turbodoładowanie z gumek recepturek i jakoś latają. Na pewno dalej niż centymetr :)

    OdpowiedzUsuń